Powieść „Ludzie mgły” Marty Jakubek niczym tytułowa mgła zasnuwa najgłębsze zakamarki czeskiej Pragi. Dociera również tam, gdzie Gemma Fitzwilliam — młoda, zielonooka bohaterka o skomplikowanym i nie do końca jasnym rodowodzie — zostaje porwana przez podejrzanego mężczyznę. Jej cudowne ocalenie z rąk tajemniczego nieznajomego z blizną przez pół twarzy i oczami pełnymi mgły doskonale wpisuje się w oniryczną atmosferę powieści. I tak właśnie zostajemy wciągnięci w historię (być możne należałoby użyć tu terminu „neo-sagę”), w której mgła zaciera granice między jawą a snem, teraźniejszością, zamierzchłą przeszłością i mitem, a znaczące role odegrają rzekomo cierpiący na amnezję pies, więzień numer 1054 z więzienia w Alcatraz oraz wiekowy manuskrypt skrywający tajemnicę Ludzi Mgły. 

Marta Jakubek zgrabnie balansuje na granicy realizmu i fantastyki, misternie splatając ze sobą elementy legend skandynawskich, powieści gotyckiej, kryminału i romansu. W rezultacie otrzymujemy toczącą się wartko opowieść, którą czyta się z łatwością. Klimatyczna sceneria starej Pragi czy też Oxfordu podkreśla tajemniczy charakter wydarzeń, w jakie zostajemy wplątani. Autorka ma lekkie pióro, chociaż momentami język postaci wydaje się nieco egzaltowany i może nie do końca odpowiedni dla współczesnej dwudziestopięciolatki czy nastoletniego emigranta z Japonii. Nie zmienia to faktu, że powieść „Ludzie mgły” ma duże szanse trafić w gusta odbiorców, a w szczególności romantycznie usposobionych czytelniczek, szukających dreszczyku emocji z osnutą mgłą historią miłosną w tle.

[Zofia Piwowarska]

Książkę można nabyć w wersji elektronicznej TUTAJ.

Please follow and like us: